Stary samochód bez tablic, z przebitymi oponami i korozją na nadwoziu – dla mieszkańca to oczywisty wrak do natychmiastowego usunięcia. Dla urzędu gminy to jednak początek długiej, kosztownej procedury, która wcale nie gwarantuje sukcesu. Dlatego porzucone auta potrafią blokować miejsca parkingowe latami.
Wrak a „nieużywany pojazd” – kluczowa różnica
Nie każdy zaniedbany samochód kwalifikuje się jako wrak w świetle prawa. Jak przypominają eksperci z kancelarii Derlikowski Domalewski Adwokaci, podstawą do usunięcia pojazdu z drogi publicznej, strefy zamieszkania lub strefy ruchu jest art. 50a Prawa o ruchu drogowym. Dotyczy on aut pozostawionych bez tablic rejestracyjnych lub których stan wskazuje, że nie są używane. To służby – straż gminna, miejska lub policja – decydują na podstawie oceny wizualnej. Sam brak silnika nie wystarczy, jeśli karoseria jest zadbana.
Problem pojawia się, gdy wrak stoi na terenie prywatnym, np. na osiedlowym parkingu niestanowiącym drogi publicznej ani oznakowanej strefy ruchu. Wtedy art. 50a nie działa. Służby mogą interweniować wyłącznie, gdy pojazd zagraża bezpieczeństwu – np. ma rozbite szyby lub wyciekające płyny. W pozostałych przypadkach zarządca terenu (wspólnota, spółdzielnia) musi działać na własną rękę.
Gminy obawiają się kosztów i formalności
Jak wynika z analizy procedur przez Komendę Miejską Policji w Gliwicach, usunięcie wraku z drogi publicznej wymaga kilkuetapowego postępowania: ustalenia właściciela, wezwania go do dobrowolnego usunięcia, a dopiero potem wydania dyspozycji odholowania. Cały proces – od zgłoszenia do utylizacji – może zająć od 12 do 18 miesięcy, jak przyznaje Sławomir Dragański z Miejskiego Zarządu Dróg w Sochaczewie.
Miasto ponosi koszty holowania i przechowywania auta na parkingu strzeżonym. Jeśli właściciela nie uda się znaleźć lub ten nie odbierze pojazdu przez 6 miesięcy, auto przechodzi na własność gminy. Dopiero wtedy miasto może je zezłomować, ale wcześniej musi opłacić polisę OC i dopełnić kolejnych formalności. W praktyce, jak wskazuje portal Nowiny Komornickie, odzyskanie wydatków od właściciela bywa niemożliwe.
Skala problemu – liczby mówią same za siebie
Straż Miejska w Krakowie od początku roku usunęła z przestrzeni miejskiej 1311 nieużytkowanych pojazdów – część trafiła na parking, resztę właściciele usunęli sami. W Poznaniu w okresie od stycznia 2023 do czerwca 2024 zlikwidowano 878 wraków, z czego 604 przekazali do demontażu sami właściciele. W 2017 roku w samej Warszawie interweniowano wobec 2500 porzuconych aut.
Dane z Poznania pokazują, że problem ma tendencję spadkową – w 2018 roku odnotowano 1214 wraków, w 2023 już 612, a w pierwszej połowie 2024 roku 266. Mimo to, jak podkreśla Przemysław Piwecki, rzecznik Straży Miejskiej w Poznaniu, każde zgłoszenie wymaga zachowania ściśle określonej procedury.
Dodatkowe utrudnienia: obcokrajowcy i nieaktualne dane
W miastach przygranicznych, jak Hrubieszów, problemem są samochody zarejestrowane na współwłasność polsko-ukraińską, które po wyjeździe właścicieli pozostają porzucone. Tomasz Wdowiak, komendant Straży Miejskiej w Hrubieszowie, nazywa to „drogą przez mękę” dla właścicieli działek.
Kolejne wyzwanie to nieaktualne dane w Centralnej Ewidencji Pojazdów. Sprzedawane auta nie zawsze są przepisywane, więc po latach to poprzedni właściciel figruje w systemie, nie mając już dokumentów sprzedaży.
Co robią samorządy?
Władze Sochaczewa przygotowują pismo do premiera Donalda Tuska z apelem o zmianę przepisów. Burmistrz Daniel Janiak podkreśla, że obecne regulacje są czasochłonne, wymagają stosowania kilku ustaw i generują duże koszty, choćby przez obfitą korespondencję. Apelować mają też inne jednostki samorządu terytorialnego.
Poseł Marek Rząsa w 2021 roku proponował m.in. skrócenie 6-miesięcznego terminu przechowywania pojazdu do 3 miesięcy oraz rozszerzenie art. 50a na parkingi i działki gminne. MSWiA uznało wówczas, że zmiany są niepotrzebne, bo gminy mają narzędzia – ale ich stosowanie w praktyce okazuje się kosztowne i żmudne.
Co może zrobić mieszkaniec?
Jak radzi policja z Gliwic, jeśli wrak stoi na drodze publicznej, można zgłosić sprawę straży miejskiej (nr alarmowy 986) lub policji. Gdy teren jest prywatny, zarządca może oznakować go jako strefę ruchu – wtedy służby zyskają podstawę do interwencji. W przypadku zagrożenia bezpieczeństwa auto można usunąć natychmiast.
Problem wraków to nie tylko kwestia estetyki, ale przede wszystkim – marnowanie cennych miejsc parkingowych, których w polskich miastach i tak brakuje.









