Niemiecki magazyn Auto Bild wziął pod lupę dziewięć małych samochodów, które przejechały dystans 100 tysięcy kilometrów. Eksperci nie tylko ocenili ich stan w codziennej eksploatacji, ale też po demontażu każdy egzemplarz został dokładnie przebadany przez rzeczoznawców z DEKRA. Wyniki? Różnice są ogromne – od niemal bezawaryjnego Suzuki po Forda, który nie ukończył testu o własnych siłach.
Suzuki Swift Sport – absolutny lider
Suzuki Swift Sport 1.4 Boosterjet okazało się zwycięzcą. Przez cały dystans 100 tys. km nie odnotowano żadnej awarii ani defektu. Jedyne punkty karne – zaledwie 3 – pojawiły się po rozbiórce, gdy kontrolerzy znaleźli ślady rdzy na spawach i otworach w tylnych podłużnicach. To jednak nie przyćmiło ogólnego wrażenia: Swift Sport dostał ocenę 1 i uznano go za najbardziej przekonujący model w zestawieniu.
Toyota Yaris i Renault Twingo – solidnie, ale z drobnymi zastrzeżeniami
Drugie miejsce przypadło Toyocie Yaris 1.5 Hybrid Life trzeciej generacji. Auto sprawiało bardzo dobre wrażenie, jednak końcowa analiza wykazała ogniska korozji w kilku miejscach. Ostatecznie Yaris otrzymał notę 2 przy 13 punktach karnych.
Renault Twingo TCe 90 Luxe Energy trzeciej generacji zamknęło pierwszą trójkę z oceną 2 i 15 punktami karnymi. W odróżnieniu od Yarisa nie miało problemów z korozją, ale uciążliwe kłopoty z elektroniką nie pozwoliły na wyższą ocenę. Mimo to po 100 tys. km samochód wyglądał prawie jak nowy.
Kia Rio i Hyundai i10 – dobre wyniki, ale nieidealne
Kia Rio 1.4 CVVT Edition7 uzyskała ocenę 2- (17 punktów karnych). Pod koniec testu pojawiło się kilka usterek: awaria reflektora, ciężko pracujące sprzęgło, nierówna reakcja na gaz oraz początki korozji na układzie wydechowym.
Hyundai i10 1.2 Style zakończył próbę z taką samą oceną 2-, ale z 20 punktami karnymi. Najbardziej dokuczliwe były nawracające problemy ze sprzęgłem, które dawały o sobie znać przez cały okres długodystansowej eksploatacji.
VW Up i Skoda Fabia Combi – jeden element zaważył na ocenie
VW Up 1.0 White Up dostał ocenę 3+ przy 22 punktach karnych. Woda w przestrzeni na nogi i uszkodzony kompresor klimatyzacji – to główne zmartwienia. Kupującym poleca się egzemplarze po liftingu z 2016 roku, bo producent wprowadził wtedy wiele poprawek.
Skoda Fabia Combi 1.2 TSI Style także otrzymała 3+, ale z 24 punktami karnymi. Wynik mógł być znacznie lepszy, gdyby tuż przed końcem testu nie urwał się zbyt krótki przewód rozrusznika. Skoda później przeprojektowała ten element, co może być dobrą wiadomością dla poszukiwaczy używanych egzemplarzy.
Renault Clio Grandtour i Ford Fiesta – czarne owce testu
Renault Clio Grandtour TCe 90 spadło na ósme miejsce z oceną 3- i 29 punktami karnymi. W codziennym użytkowaniu przeszkadzała awaryjna elektronika, tanie materiały wykończeniowe oraz uszkodzona skrzynia biegów. Ładne nadwozie nie zrekompensowało słabszej strony technicznej.
Najgorzej wypadł Ford Fiesta 1.0 EcoBoost ósmej generacji przed liftingiem. Samochód zakończył test na lawecie po poważnej awarii silnika. Przyczyną był poluzowany bolec mocujący napinacz paska rozrządu, który dostał się do napędu pompy oleju i uszkodził tłok. Fiesta zebrała aż 52 punkty karne i ocenę 5 – najgorszy wynik w całym starciu.
Co to oznacza dla kupujących używane małe auto?
Test pokazuje, że wiek i przebieg nie są jedynymi wyznacznikami stanu samochodu. Kluczowe są konkretne słabe punkty danego modelu – korozja, problemy z elektroniką, sprzęgłem czy rozrządem mogą mieć większe znaczenie niż niska cena i pozornie atrakcyjny przebieg. Jak podkreślają autorzy raportu, w segmencie małych aut wciąż można znaleźć modele, które po 100 tys. km robią świetne wrażenie – trzeba tylko wiedzieć, na co zwracać uwagę.









