Wyświetlacz pokazuje 0% baterii i zero kilometrów zasięgu – dla wielu kierowców to sygnał do natychmiastowego zatrzymania. Jednak jak udowadniają najnowsze testy, wcale nie musi tak być. Magazyn Motor wspólnie z norweskim automobilklubem NAF sprawdził zachowanie 24 samochodów elektrycznych po osiągnięciu krytycznego poziomu naładowania. Wyniki? Różnice są ogromne – jedne auta jadą jeszcze kilkadziesiąt kilometrów, inne zatrzymują się po kilkuset metrach.
Co się dzieje, gdy licznik pokazuje 0%?
Większość testowanych pojazdów utrzymywała pełną moc aż do momentu wyświetlenia zera. Dopiero później zaczynały się prawdziwe rozbieżności. U części aut moc była stopniowo ograniczana – kierowca dostawał wyraźny sygnał, że to ostatnie metry. Inne reagowały gwałtownie, odcinając reakcję na pedał przyspieszenia. To kluczowa różnica: łagodne wygaszanie daje czas na bezpieczne zjazd z drogi, nagłe zatrzymanie może zaskoczyć.
Najbardziej imponujące rezerwy
- Toyota C-HR+ – po wskazaniu 0% przejechała jeszcze 27 km. Łączny wynik to 586,5 km (WLTP 607 km).
- Mazda 6e – dodatkowe 20 km po zerze, końcowy wynik 484,6 km (WLTP 479 km).
- Kia PV5 – 19,6 km rezerwy, łączny dystans 419,6 km (WLTP 412 km).
- Lucid Gravity – przejechała 18 km po 0%, zanim zaczęła szarpać i tracić prędkość.
- Mercedes-Benz GLC – 10 km po zerze, końcowy wynik 665 km (WLTP 643 km).
Modele z niewielkim marginesem
- Polestar 3 – zaledwie około 1 km po wskazaniu 0%, potem całkowita utrata mocy.
- Kia EV2 – po ograniczeniu mocy zatrzymała się na podjeździe.
- MG S6 – test zakończył się już przy 1% baterii – kierowca odczuł słabszą reakcję na pedał.
- Dongfeng Vigo – moc została ograniczona dokładnie przy 0%, choć klimatyzacja działała normalnie.
Ostrzeżenia i symbol żółwia
Większość aut zaczyna ostrzegać przy około 20% naładowania. Kia EV2 robi to już przy 25%. W miarę spadku poziomu energii pojawiają się kolejne komunikaty. Mercedes-Benz GLC ogranicza klimatyzację przy 4%, a przy 3% wyłącza ją całkowicie. W kilku modelach pojawia się ikonka żółwia – klasyczny znak ograniczonej mocy. U Hyundaia Inster, Kii EV2 i Kii EV4 pojawia się on przy 0%, u Polestara 3 już przy 3%.
Xpeng X9 zmienia kolor ikony baterii, proponuje ładowarki na mapie i ostrzega o bardzo niskim poziomie energii przy 1%. To jeden z najlepszych przykładów komunikacji z kierowcą w sytuacji krytycznej.
WLTP a rzeczywistość
Część aut przekroczyła swoje deklaracje WLTP. Hyundai Inster osiągnął 372,5 km (WLTP 360 km), Kia EV2 – 324,7 km (WLTP 308 km), a Xpeng X9 przejechał aż 646,3 km przy WLTP wynoszącym 580 km. Inne nie dobiły do katalogu – Kia EV4 uzyskała 574,5 km (WLTP 594 km), a Hyundai Ioniq 9 – 565,8 km (WLTP 600 km). To pokazuje, że realne warunki drogowe bywają bardziej lub mniej łaskawe niż laboratoryjne normy.
Co to oznacza w praktyce?
Test nie odzwierciedla codziennego użytkowania – większość kierowców nie jeździ regularnie poniżej kilku procent baterii. Jednak znajomość zachowania swojego auta przy zerowym zasięgu może okazać się bezcenna. Rezerwa w jednym modelu to kilkadziesiąt kilometrów, w innym – tylko kilka. Wiedza o tym daje czas na spokojne dotarcie do ładowarki. Warto też pamiętać, że całkowite rozładowanie akumulatora skraca jego żywotność.
Changan Deepal S05 pokazał, że nawet po dotarciu na lawetę, auto może nie mieć energii, by przejechać 25 metrów do ładowarki – wtedy potrzebna była mobilna ładowarka NAF. Lepiej więc nie sprawdzać granic na własnej skórze.









