Wielu kierowców obawia się, że akumulator w używanym elektryku to tykająca bomba. Najnowsze, obszerne zestawienie firmy Aviloo – specjalizującej się w niezależnej diagnostyce baterii – pokazuje jednak, że rzeczywistość jest znacznie mniej dramatyczna, a różnice między poszczególnymi modelami są ogromne.
Degradacja baterii – fakty i mity
Aviloo przeanalizowało spadek pojemności akumulatorów w zależności od przebiegu na podstawie tysięcy pomiarów. Wyniki są jednoznaczne: mediana degradacji po 50 000 km wynosi około 5%. To oznacza, że typowy elektryk po czterech latach eksploatacji w Polsce wciąż ma 95% fabrycznej pojemności. Jednak rozrzut między najlepszymi a najgorszymi egzemplarzami sięga aż 8–10 punktów procentowych.
Najważniejszy wniosek: małe pakiety baterii z kiepskim chłodzeniem degradują znacznie szybciej niż większe, dobrze zarządzane termicznie akumulatory. Po początkowym, szybszym spadku pojemności tempo degradacji w niemal wszystkich elektrykach wyraźnie wyhamowuje.
Które modele wypadają najlepiej?
Już przy 50 000 km widać wyraźną czołówkę. Najlepiej radzi sobie Hyundai Ioniq 5 oraz Mercedes EQA – oba modele notują dużo niższy ubytek pojemności niż średnia rynkowa. Po 100 000 km przewaga tych aut jeszcze rośnie – osiągają one degradację, którą inne elektryki mają dopiero po 50 000 km. Do grona liderów dołączają też BMW i4 oraz Hyundai Kona Electric.
Potwierdzają to również dane z szerszej analizy szwedzkiego serwisu Carla.se, opartej na blisko 10 000 testach Aviloo. Po 100 000 km Kia Niro EV (64 kWh) zachowuje średnio 97,25% pierwotnej pojemności, a Hyundai Kona Electric (64 kWh) – 97,18%. Trzecie miejsce zajmuje Kia EV6 Long Range z wynikiem 95,95%.
A które najgorzej?
Na przeciwległym biegunie znajdują się dwa modele z małymi bateriami i bez chłodzenia cieczą: Nissan Leaf ZE1 (poprzednia generacja) i Renault Zoe. Oba auta nie są już produkowane, ale na rynku wtórnym wciąż można je spotkać. Ich degradacja po 50 000 km jest wyraźnie wyższa niż u konkurencji, a po 100 000 km różnica tylko się pogłębia.
Słabo na tle rynku wypada także Tesla Model 3 – choć wersje z ogniwami CATL LFP radzą sobie lepiej, to mniejsze baterie Panasonic (52,4 kWh) tracą średnio aż 11,8% pojemności po 100 000 km, co daje wynik poniżej 90%.
Co z Teslą i innymi?
Analiza Aviloo pokazuje, że w przypadku Tesli wiele zależy od dostawcy ogniw. Baterie CATL LFP po 100 000 km mają średnio 93,3% pojemności, ogniwa LG Chem – 91,5%, a większe akumulatory Panasonic 77,8 kWh – 89,8%. Najsłabszy wynik to właśnie wspomniana mniejsza bateria Panasonic – 88,2%.
Samochody na platformie MEB grupy Volkswagena (m.in. Skoda Enyaq, Audi Q4 e-tron) plasują się w środku stawki – wszystkie zachowują ponad 91% pojemności po 100 000 km. Volvo XC40 Recharge i Polestar 2 notują około 94%.
Długa żywotność – potwierdzenie badań
Dane Aviloo są zgodne z wynikami innych analiz. Firma doradcza P3 przebadała ponad 7000 aut i stwierdziła, że po 100 000 km średnia pojemność wynosi około 90%, a przy 300 000 km spada tylko do około 87%. Degradacja nie jest liniowa – po początkowym spadku tempo zwalnia.
Z kolei badanie AAA AUTO na blisko 6000 używanych elektryków wykazało średni stan zdrowia baterii (SoH) na poziomie 95,15%. Tylko 0,3% pojazdów miało problemy z akumulatorem. Jak podkreśliła Karolina Topolova, dyrektor generalna AURES Holdings: – Akumulator trakcyjny stanowi minimalne ryzyko w pojeździe elektrycznym zasilanym baterią.
Co to oznacza dla kupujących używane elektryki?
Przebieg samochodu nie jest wiarygodnym wskaźnikiem stanu baterii – większe znaczenie mają nawyki ładowania i historia eksploatacji. Nawet auta z przebiegiem 200–300 000 km często mają SoH powyżej 80%, co wciąż przekracza progi gwarancyjne większości producentów (8 lat lub 160 000 km). Wyjątkiem są starsze hybrydy plug-in pierwszej generacji, które częściej cierpią na szybką degradację.
Przed zakupem używanego elektryka warto zatem wykonać niezależny test baterii – Aviloo oferuje szybki test Flash oraz szczegółowy Premium. Oficjalny certyfikat Aviloo to dokument, który może zwiększyć transparentność transakcji i uchronić przed zakupem egzemplarza z niespodziewanie niską pojemnością.









