Niemiecki automobilklub ADAC opublikował praktyczny poradnik, który rozwiewa wątpliwości dotyczące zasięgu samochodów elektrycznych. Eksperci wskazują, które czynniki mają największy wpływ na zużycie energii – a wyniki mogą zaskoczyć wielu kierowców.
Prędkość to największy drenaż energii
Według ADAC zwiększenie prędkości ze 100 do 120 km/h podnosi średnie zużycie energii o 26%. To efekt rosnącego oporu aerodynamicznego. Dlatego jazda autostradą szybko skraca realny zasięg. Kluczowy jest też styl jazdy – spokojne i przewidujące operowanie pedałem gazu pomaga uniknąć gwałtownych hamowań i ponownych przyspieszeń, co przekłada się na niższe zużycie energii.
Ciekawostka: rekuperacja podczas zjazdu ze wzniesienia pozwala odzyskać 35–50% energii zużytej wcześniej na podjazd. Jednak ADAC zwraca uwagę, że samo odzyskiwanie nie zawsze jest najefektywniejsze. Jeśli sytuacja na drodze pozwala, lepszym rozwiązaniem jest swobodne toczenie (żeglowanie) – zamiast intensywnego hamowania rekuperacyjnego.
Zima – wróg numer jeden elektryków
Zimno ma ogromny wpływ na zasięg. ADAC ostrzega, że w niskich temperaturach zapotrzebowanie na prąd może wzrosnąć od 20 do 30%. Inne źródła, jak badanie American Automobile Association (AAA), wskazują nawet średni spadek zasięgu o 41% przy włączonym ogrzewaniu. W testach ADAC na tym samym odcinku 23 km przy temperaturze -7°C w porównaniu do +14°C zasięg spadał od 25% (Fiat 500e) aż do 50% (Volkswagen ID.3). Dla przykładu Renault Zoe traciło 30%, a Hyundai Kona 32%.
Duża część dodatkowego zapotrzebowania wynika z ogrzewania kabiny. Dlatego warto korzystać z wstępnego ogrzewania samochodu, gdy jest jeszcze podłączony do ładowarki – energia do ogrzania wnętrza pochodzi wtedy z sieci, a nie z akumulatora. Pomocne są też podgrzewane fotele i kierownica. ADAC wylicza, że ogrzewanie fotela po osiągnięciu odpowiedniej temperatury pobiera mniej niż 50 W.
Jarosław Gałuszka, właściciel warszawskiego serwisu Autointerus z sieci Q Service Castrol, zwraca uwagę na rolę pompy ciepła:
„Co ciekawe, w przypadku samochodów elektrycznych z zainstalowaną pompą ciepła, wartość spadku zasięgu wynosi zaledwie 10% przy baterii o pojemności 45 kWh.”
Eksperci zalecają również regularne kondycjonowanie baterii oraz rozgrzewanie pojazdu podczas ładowania. Warto ustawić w nawigacji punkt ładowania, aby auto samoczynnie przygotowało temperaturę baterii – to poprawia efektywność.
Aerodynamika i nieoczywiste straty
Duże znaczenie ma opór powietrza. Według ADAC bagażnik dachowy zwiększa zużycie energii o około 14%, a uchwyt przewożący dwa rowery nawet o 33%. To znacznie więcej niż wszystkie dodatkowe odbiorniki energii (radio, światła, wycieraczki), które łącznie pobierają zazwyczaj około 100 W. Wyłączanie radia w celu zyskania kilku kilometrów ma więc niewielki sens – znacznie więcej zyskasz, zdejmując nieużywany bagażnik.
Wpływ na zużycie ma też silny wiatr. Według danych z bloga nosmog.rent, przeciwny wiatr o prędkości 30–40 km/h może obniżyć zasięg nawet o 10–15%. Deszcz i mokra nawierzchnia dodatkowo zwiększają opory toczenia, choć w mniejszym stopniu.
Opony i ciśnienie – mały detal, duża różnica
Zbyt niskie ciśnienie w oponach zwiększa opory toczenia, co przekłada się na wyższe zużycie energii. ADAC zaleca regularne kontrolowanie ciśnienia i stosowanie wartości zalecanych przez producenta. Nie należy jednak pompować opon powyżej dopuszczalnego zakresu – to nie przynosi korzyści.
Podsumowanie: co naprawdę działa?
Jeśli celem jest zwiększenie zasięgu elektryka, największe efekty przynoszą:
- niższa prędkość, szczególnie na autostradzie,
- płynna jazda bez częstego przyspieszania i hamowania,
- ograniczenie niepotrzebnego oporu aerodynamicznego (demontaż bagażnika dachowego, gdy nie jest używany),
- rozsądne korzystanie z ogrzewania zimą i wstępne ogrzanie kabiny podczas ładowania,
- prawidłowe ciśnienie w oponach.
ADAC podkreśla, że najłatwiejszym sposobem na wydłużenie zasięgu jest zdjęcie nogi z gazu – szczególnie na autostradzie. Radio, światła i inne drobne odbiorniki mają przy tym znacznie mniejsze znaczenie.









