Już za kilka dni kierowcy w Niemczech stracą dostęp do tańszego paliwa. 30 czerwca o północy kończy się tymczasowa obniżka podatku paliwowego, która od 1 maja obniżała ceny na stacjach o prawie 17 eurocentów za litr. Rząd federalny podjął decyzję – ulga nie zostanie przedłużona.
Dlaczego nie ma przedłużenia?
Koalicja CDU/CSU i SPD po długich konsultacjach postanowiła nie kontynuować programu. Wiceprzewodniczący klubów parlamentarnych Sepp Müller (CDU) i Armand Zorn (SPD) powiedzieli w rozmowie z dziennikiem „Bild”, że dalsze obowiązywanie zniżki nie byłoby finansowo rozsądne.
„Nie możemy sobie pozwolić na zaciąganie długu” – podkreślił Müller.
Program trwał dwa miesiące, a jego koszt dla państwa oszacowano na około 1,6 miliarda euro. Politycy uznali, że budżetu nie stać na dalsze wydatki.
Ostrzeżenie dla koncernów paliwowych
Razem z decyzją o zakończeniu ulgi padło wyraźne ostrzeżenie. Müller i Zorn zapowiedzieli, że jeśli 1 lipca ceny paliw gwałtownie wzrosną, Bundestag może zostać zwołany na nadzwyczajną sesję – nawet w środku wakacyjnej przerwy. Koalicja ma być gotowa do szybkiej reakcji.
Niemiecki Federalny Urząd Kartelowy otrzymał niedawno rozszerzone uprawnienia do badania podejrzeń o manipulację cenami. To reakcja na sytuację, gdy po wybuchu wojny USA i Izraela z Iranem pod koniec lutego ceny paliw w Niemczech rosły znacznie szybciej niż w innych krajach.
Jakie efekty przyniosła ulga?
Według danych Automobilklubu Niemiec (ADAC) średnia cena litra benzyny Super E10 spadła z 2,109 euro w kwietniu do 1,983 euro w maju. W przypadku oleju napędowego obniżka była jeszcze większa – około 27 eurocentów na litrze.
Nie wszystkie oszczędności trafiły jednak do kierowców. Część korzyści pozostała w sektorze paliwowym, co wzbudziło kontrowersje. Branża paliwowa odpiera zarzuty, twierdząc, że stacje przekazywały klientom pełną wartość obniżonych podatków.
Instytut Ifo zwrócił uwagę, że ze zniżki najbardziej skorzystali kierowcy pokonujący długie dystanse oraz właściciele samochodów o wysokim spalaniu. Tym samym ulga w większym stopniu wsparła gospodarstwa o wyższych dochodach, a płacili za nią wszyscy podatnicy.
Co dalej? Rozważane opcje
Niemiecki rząd nie wyklucza innych form pomocy. Wśród rozważanych rozwiązań wymieniane są:
- ukierunkowane dopłaty dla kierowców o najniższych dochodach,
- wyższy dodatek dojazdowy (commuter allowance),
- pułap cen paliw (fuel price cap),
- obniżka podatku od energii elektrycznej,
- podatek od nadzwyczajnych zysków koncernów naftowych.
Na razie brak jednak konkretnych progów cenowych, które uruchomiłyby interwencję państwa.
Co mówią Niemcy? Sondaż
Z badania przeprowadzonego przez instytut YouGov na zlecenie Niemieckiej Agencji Prasowej (DPA) wynika, że 62% respondentów uznałoby przedłużenie ulgi za bardzo lub raczej sensowne. 30% było przeciwnego zdania. Co więcej, 75% ankietowanych popiera wprowadzenie górnego limitu cen paliwa, a 86% opowiada się za obniżeniem podatku od energii elektrycznej.
Sondaż przeprowadzono w dniach 12–15 czerwca na grupie 2154 osób powyżej 18. roku życia. Część badania odbywała się już po doniesieniach o możliwym porozumieniu w konflikcie z Iranem.
Konkretów na razie brak
Mimo deklaracji gotowości do interwencji rząd nie wskazał, przy jakim poziomie cen Bundestag miałby zbierać się w trybie nadzwyczajnym. Sepp Müller i Armand Zorn nie sprecyzowali progu, który wywołałby polityczną reakcję. Na razie kierowcy muszą przygotować się na powrót wyższych stawek już od początku lipca.









