Blog

  • Weekend z tańszym paliwem: 31 groszy rabatu na litrze na stacjach MOYA Express

    Weekend z tańszym paliwem: 31 groszy rabatu na litrze na stacjach MOYA Express

    Od piątku 14 sierpnia do niedzieli 16 sierpnia 2026 kierowcy mogą skorzystać z promocyjnej obniżki cen paliw na wybranych samoobsługowych stacjach MOYA Express. Zniżka wynosi 31 groszy na każdym litrze i obejmuje wszystkie rodzaje paliwa dostępne w biorących udział punktach – zarówno benzynę, jak i olej napędowy.

    Jak skorzystać z rabatu?

    Aby otrzymać obniżkę, podczas płatności przy stanowisku należy wpisać kod rabatowy 1416. Samo zatankowanie na stacji uczestniczącej w akcji nie wystarczy – konieczne jest aktywowanie promocji kodem. Rabat przysługuje zarówno klientom detalicznym (na paragon), jak i biznesowym (na pojedynczą fakturę VAT).

    Promocja nie obowiązuje na wszystkich stacjach sieci MOYA, a jedynie na wskazanych samoobsługowych placówkach MOYA Express. Przed wyjazdem warto sprawdzić regulamin oraz listę lokalizacji biorących udział w wydarzeniu. Również zestaw dostępnych paliw może różnić się w poszczególnych punktach.

    Ile można zaoszczędzić?

    Przy rabacie 31 gr/l oszczędność zależy od ilości zatankowanego paliwa. Przykładowo:

    • 20 litrów – oszczędność 6,20 zł
    • 30 litrów – oszczędność 9,30 zł
    • 50 litrów – oszczędność 15,50 zł

    Przy pełnym zbiorniku różnica w portfelu jest już wyraźnie odczuwalna.

    Gdzie zatankujemy taniej?

    W promocji bierze udział kilkadziesiąt stacji MOYA Express rozlokowanych w całej Polsce. Wśród nich znalazły się punkty m.in. w:

    • Dolny Śląsk i Opolszczyzna: Środa Śląska (ul. Fabryczna 1C), Bolków (Sady Dolne 10B), Wrocław (ul. Reymonta 4), Kąty Wrocławskie (ul. Chomicza 38)
    • Wielkopolska i Łódzkie: Piła (ul. Szybowników 9), Poznań (ul. Lotników Zemełrowa 138), Kalisz (ul. Wrocławska 4), Łódź (ul. Mazurska 4 / Rzgowska 98 oraz ul. Dąbrowskiego 17/21), Łęczyca (ul. Belwederska 57)
    • Pomorze: Gdynia (ul. Hutnicza 15, ul. Nowowiczlińska 2, Aleja Zwycięstwa 256), Reda (ul. Gdańska), Rumia (ul. Sobieskiego 18), Tczew (ul. Kwiatowa 17)
    • Zachodniopomorskie: Szczecin (ul. Budowlanych 7, ul. Mieszka I 36, ul. Basenowa 2, ul. Rybacka 8)
    • Śląsk i Małopolska: Tychy (ul. Fabryczna 2), Rybnik (ul. Jana Kotucza 35, ul. 3 Maja 37)
    • Mazowsze i Lubelskie: Białystok (ul. Słoneczna 3), Sochaczew (ul. Warszawska 38), Radom (ul. Wernera / Mireckiego 14), Lublin (ul. Wojciechowska 9A), Biała Podlaska (ul. Solidarności 10A), Marki (ul. Okólna 14)
    • Kujawy i Warmia: Toruń (ul. Włocławska 38), Olsztyn (Aleja Sikorskiego 2B)
    • Inne: Luboń (ul. Żabikowska 80), Żary (ul. Przeładunkowa 2), Cierpnie-Leszczyna (ul. Księdza Pojdy 35B)

    Pełną listę wraz z regulaminem można znaleźć w komunikacie organizatora.

    Regularna promocja MOYA Express

    Sieć MOYA Express systematycznie organizuje weekendowe akcje rabatowe. Dla porównania, w kwietniu 2026 roku rabat wynosił 21 groszy na litrze przy użyciu kodu 1012, a od 8 do 10 maja 2026 – 30 groszy za litr. Obecna obniżka o 31 gr/l jest więc wyższa niż w poprzednich edycjach. Sieć MOYA, należąca do spółki Anwim, dysponuje w Polsce łącznie około 538 stacjami paliw (według danych z maja 2026), z czego część to samoobsługowe placówki MOYA Express.

    Podsumowanie

    Promocja na stacjach MOYA Express potrwa tylko do niedzieli 16 sierpnia 2026. Aby skorzystać z rabatu, należy podczas tankowania wpisać kod 1416 na terminalu płatniczym. Zniżka przysługuje na wszystkie rodzaje paliwa, ale tylko w wybranych lokalizacjach – przed wyjazdem warto sprawdzić, czy dana stacja bierze udział w akcji.

  • 44 nowe BMW M340i xDrive dla drogówki. Policja ma też laserowe mierniki prędkości

    44 nowe BMW M340i xDrive dla drogówki. Policja ma też laserowe mierniki prędkości

    Polska drogówka właśnie otrzymała pokaźne wzmocnienie. Na lotnisku Warszawa-Babice uroczyście przekazano 44 oznakowane BMW M340i xDrive oraz nowe laserowe mierniki prędkości LTI 20/20 TruCam II. To dopiero pierwsza partia – w ramach dwóch dużych projektów współfinansowanych z Unii Europejskiej do jednostek w całym kraju trafi łącznie 100 takich radiowozów oraz setki urządzeń pomiarowych.

    BMW M340i xDrive – co to za maszyna?

    Nowe radiowozy to nie zwykłe „trójki”. BMW M340i xDrive to sportowa wersja serii 3 z rodziny M Performance. Pod maską pracuje turbodoładowany, sześciocylindrowy silnik benzynowy o pojemności 3 litrów, który wspomagany jest układem miękkiej hybrydy. Jednostka generuje 392 KM i 550 Nm momentu obrotowego, a napęd trafia na wszystkie koła za pośrednictwem ośmiobiegowej skrzyni automatycznej. Policyjne BMW przyspiesza od 0 do 100 km/h w 4,3 sekundy, a prędkość maksymalna jest elektronicznie ograniczona do 250 km/h. Dla porównania – używane wcześniej BMW 330i xDrive ma 245 KM i potrzebuje na setkę 5,7 sekundy.

    Nie tylko samochody – laserowe mierniki i tachimetry

    Wyposażenie nowych patroli to nie tylko szybkie auta. Funkcjonariusze otrzymali ręczne laserowe mierniki prędkości LTI 20/20 TruCam II z rejestracją obrazu. Jedno z przedsięwzięć zakłada zakup aż 600 takich urządzeń oraz instruktaż dla 1200 policjantów. W ramach tego samego projektu przewidziano też szkolenia z doskonalenia techniki jazdy motocyklem szosowym dla 463 funkcjonariuszy.

    Drugi projekt, oprócz 100 radiowozów, obejmuje dostawę kolejnych 100 ręcznych mierników prędkości oraz 40 tachimetrów wraz z oprogramowaniem – urządzeń służących do precyzyjnego pomiaru i cyfrowego mapowania miejsc wypadków drogowych. Projekt zakłada także szkolenia z doskonalenia techniki jazdy samochodem dla 406 policjantów oraz instruktaż obsługi nowego wyposażenia.

    Miliony z Unii na modernizację

    Zakupy realizowane są w ramach dwóch projektów o nazwie „Pomagamy i chronimy”, które współfinansuje Unia Europejska z programu Fundusze Europejskie na Infrastrukturę, Klimat, Środowisko 2021–2027.

    Pierwszy projekt (mierniki i szkolenia motocyklowe) ma wartość 28 750 000 zł, z czego dofinansowanie UE wynosi 23 148 336,24 zł. Drugi projekt (radiowozy, mierniki, tachimetry i szkolenia) to 54 637 000 zł, z wkładem unijnym 44 179 513,40 zł. Łączna wartość obu przekracza więc 83 miliony złotych, a unijne dofinansowanie wynosi ponad 67 mln zł.

    Sekretarz stanu w MSWiA Czesław Mroczek podczas ceremonii podkreślał znaczenie tych inwestycji:

    „Na szczególne podkreślenie zasługuje aktywność Policji w pozyskiwaniu środków europejskich. Przekazywane dziś radiowozy są częścią projektu, dzięki któremu do policjantów ruchu drogowego trafi łącznie 100 nowych samochodów. To ważne, aby funkcjonariusze dysponowali nowoczesnymi narzędziami, które pozwalają skutecznie dbać o bezpieczeństwo na drogach i reagować na pojawiające się zagrożenia.”

    Zastępca Komendanta Głównego Policji nadinsp. dr Rafał Kochańczyk dodał, że to efekt konsekwentnie realizowanej modernizacji formacji – inwestycji nie tylko w transport, ale przede wszystkim w bezpieczeństwo.

    Pięć projektów o wartości ponad 293 mln zł

    Jak poinformowała Sylwia Cieślak-Wilk z Centrum Unijnych Projektów Transportowych, w obecnej perspektywie finansowej realizowanych jest pięć wspólnych projektów między CUPT a Komendą Główną Policji. Ich łączna wartość przekracza 293 mln zł i obejmuje pojazdy, urządzenia do kontroli ruchu oraz szkolenia. Dla porównania – w dwóch poprzednich perspektywach unijnych Policja pozyskała łącznie 470 mln zł.

    Nowe radiowozy i sprzęt pomiarowy trafią do jednostek w całym kraju. Pozostałe 56 samochodów z puli 100 ma być dostarczone zgodnie z harmonogramem umowy. Kierowcy na polskich drogach muszą się więc liczyć z częstszymi i skuteczniejszymi kontrolami – zarówno ze strony szybkich BMW, jak i nowoczesnych laserów.

  • Rządowy program CPN wraca 17 sierpnia. O ile stanieje benzyna i diesel?

    Rządowy program CPN wraca 17 sierpnia. O ile stanieje benzyna i diesel?

    Kierowcy, którzy planują tankowanie w najbliższy weekend, mogą zyskać na odrobinie cierpliwości. Od poniedziałku 17 sierpnia 2026 roku wraca rządowy program CPN (Ceny Paliwa Niżej). Decyzję ogłosił premier Donald Tusk. Na dwa tygodnie – do 31 sierpnia – stawka VAT na wybrane paliwa spada z 23% do 8%. To ostatnia część wakacji, ale kierowcy mogą liczyć na wyraźne obniżki.

    Nawet złotówka mniej na litrze

    Obniżenie VAT o 15 punktów procentowych nie oznacza 15% spadku ceny na stacji – podatek nalicza się od wartości netto. Dla przykładu: przy cenie netto 5,63 zł/l, 23% VAT daje 6,92 zł/l, a 8% VAT – 6,08 zł/l, czyli różnica 84 grosze na litrze. Rządowe szacunki mówią o realnej obniżce rzędu od około 90 groszy do ponad 1 zł na litrze. Przy 50-litrowym baku oszczędność mogłaby wynieść 45–50 zł przy jednym tankowaniu.

    Według danych e-petrol.pl z 12 sierpnia średnia cena benzyny Pb95 wynosiła 7,29 zł/l, a oleju napędowego 8,09 zł/l. Gdyby zmienił się tylko VAT, czysta matematyka podatkowa daje wynik około 6,40 zł/l dla Pb95 i około 7,10 zł/l dla diesla. Rzeczywistość będzie jednak bardziej skomplikowana – ostateczne ceny zależą od hurtowych notowań i oficjalnych maksymalnych limitów.

    Konkretne wyliczenia – ile zaoszczędzisz?

    Na Motoguru.pl przeprowadzono symulację w oparciu o ceny hurtowe z 14 sierpnia. Przy tych danych Pb95 po obniżonym VAT kosztowałaby około 6,41 zł/l, a olej napędowy około 7,37 zł/l. W porównaniu ze średnią z 12 sierpnia to spadek o około 88 groszy na litrze w przypadku Pb95 i około 72 grosze dla diesla. Za 50 litrów Pb95 zapłacilibyśmy około 320,50 zł zamiast 364,50 zł – oszczędność około 44 zł. Dla oleju napędowego rachunek spadłby z 404,50 zł do około 368,50 zł, czyli różnica około 36 zł.

    Maksymalne ceny, ale nie wszędzie jednakowo

    Rząd zapowiedział także powrót mechanizmu kontroli maksymalnych cen detalicznych. Minister energii będzie codziennie publikować górny pułap, którego stacje nie mogą przekroczyć. Nie oznacza to jednak jednej, sztywnej ceny w całym kraju – sprzedawcy mogą oferować paliwo taniej od limitu. Różnice między regionami, sieciami i stacjami nadal będą możliwe.

    Hurtownia też ma znaczenie

    Cena przy dystrybutorze to nie tylko kwestia podatku. Z danych z 14 sierpnia wynika, że hurtowa cena benzyny Pb95 sięgała około 5632 zł za m³, a oleju napędowego około 6526 zł za m³. Jeden metr sześcienny to 1000 litrów – różnica 61 zł/m³ przekłada się na 6,1 gr na litrze, a 66 zł/m³ na 6,6 gr na litrze. Wahania na rynku hurtowym, nawet przy niższym VAT, będą wpływać na końcowe stawki. Dlatego obecne wyliczenia mają charakter orientacyjny – ostateczne maksymalne ceny poznamy po oficjalnym ogłoszeniu przez właściwe ministerstwo.

    Ceny zaczęły spadać już przed programem

    Co ciekawe, paliwa taniały jeszcze przed startem CPN. e-petrol.pl zwraca uwagę, że po wcześniejszym spadku cen ropy na światowych rynkach oraz dużych przecenach w krajowym hurcie kierowcy w połowie sierpnia płacą mniej za tankowanie niż kilka tygodni temu. Przykładowo średnia cena Pb95 wynosząca 7,29 zł/l jest już niższa niż notowania z początku wakacji.

    Program CPN obowiązuje tylko do 31 sierpnia 2026 roku. Ostateczne ceny od 17 sierpnia będą zależeć zarówno od oficjalnych limitów ogłoszonych przez ministerstwo, jak i od aktualnych notowań hurtowych. Kierowcy, którzy mogą poczekać z tankowaniem do poniedziałku, powinni odczuć wyraźną różnicę w portfelu.

  • Francuski luksus po dużej obniżce. Używany DS 7 Crossback 2.0 BlueHDi kosztuje jedną trzecią pierwotnej ceny

    Francuski luksus po dużej obniżce. Używany DS 7 Crossback 2.0 BlueHDi kosztuje jedną trzecią pierwotnej ceny

    Kupno używanego SUV-a klasy premium z mocnym dieslem, automatem i skórzanym wnętrzem za około 70–80 tys. zł? To możliwe. Mowa o DS 7 Crossback 2.0 BlueHDi 180, który jako nowy kosztował ponad 200 tys. zł. Według portalu francuskie.pl pierwszy właściciel wziął na siebie lwią część spadku wartości, co dziś gra na korzyść osoby szukającej auta z drugiej ręki.

    Cena spadła o dwie trzecie

    W ogłoszeniach z lat 2018–2020 pojawiają się egzemplarze za 69 900, 75 900, 77 900 lub około 80 tys. zł. Przebiegi często przekraczają 150 tys. km, ale za młodsze lub mniej eksploatowane sztuki trzeba dopłacić. Redakcja francuskie.pl testowała wersję Grand Chic, która po dodaniu opcji kosztowała nowa 226 050 zł. Dziś podobny samochód można znaleźć za około 75 tys. zł – to mniej więcej jedna trzecia pierwotnej ceny.

    Wygląd wciąż przyciąga wzrok

    DS 7 Crossback wyróżnia się dużym grillem, charakterystycznymi przednimi światłami z pionowymi diodami LED i efektownymi tylnymi lampami. Nawet po kilku latach od premiery projekt nie sprawia wrażenia przestarzałego. Według francuskie.pl na ulicach widać coraz więcej tych aut – design skutecznie opiera się upływowi czasu.

    W środku, zwłaszcza w odmianach Grand Chic, Opera i limitowanych, panuje francuski luksus. Skóra Nappa, pikowania, Alcantara, metalowe elementy oraz wysuwany zegarek B.R.M po uruchomieniu silnika tworzą atmosferę droższego auta. Większość deski rozdzielczej pokryto skórą lub miękkim tworzywem.

    Długa lista wyposażenia

    Na rynku wtórnym można trafić na egzemplarze z elektrycznie sterowanymi, podgrzewanymi i wentylowanymi fotelami z masażem, panoramicznym dachem, kamerami 360°, aktywnym tempomatem, asystentem pasa ruchu, bezkluczykowym dostępem, elektryczną klapą i rozbudowaną nawigacją. Dochodzi do tego system Focal Electra z 14 głośnikami, dwa duże ekrany oraz DS Night Vision – kamera termowizyjna wykrywająca pieszych i zwierzęta w nocy. Reflektory DS Active LED Vision dostosowują wiązkę światła do warunków, a obrotowe moduły przy starcie to jeden z tych detali, które cieszą oko.

    Komfort jazdy i diesel 2.0 BlueHDi

    W bogatszych wersjach działa DS Active Scan Suspension – kamera skanuje nawierzchnię, a elektronika na bieżąco reguluje pracę amortyzatorów. Efekt to płynne, spokojne prowadzenie, choć można też przełączyć w tryb sport. Nawet w autach bez aktywnego zawieszenia resorowanie jest przyjemne.

    Silnik 2.0 BlueHDi o mocy 180 KM i momencie 400 Nm współpracuje z japońską skrzynią EAT8 AISIN. Zestaw świetnie pasuje do charakteru DS-a – moment obrotowy ułatwia wyprzedzanie, a na autostradzie diesel pracuje w optymalnych warunkach. W teście francuskie.pl na 2200 km średnie spalanie wyniosło 7,6 l/100 km, z czego ok. 500 km przypadło na niemieckie autostrady z prędkościami powyżej 200 km/h. Przy spokojniejszej jeździe wynik może być niższy.

    Uwagi przed zakupem

    Kilkuletni samochód premium może sprawić problemy, jeśli trafimy na zaniedbany egzemplarz po wypadku. Przed zakupem warto sprawdzić historię serwisową, układ SCR i AdBlue, turbosprężarkę, automat oraz elektronikę. W wersjach z aktywnym zawieszeniem należy ocenić stan opon i tylnego zawieszenia, które wymaga odpowiedniej regulacji. Powypadkowe okazy lepiej omijać.

    Nowy DS 7 dla porównania

    Dla orientacji warto dodać, że w sierpniu 2026 r. w Polsce dostępne są również nowe DS 7. Portal francuskie.pl opublikował zestawienie dziesięciu najtańszych egzemplarzy, oparte na ofertach dealerów (źródło: Auto Centrum Golemo). Wszystkie to rocznik 2026 z silnikiem 1.5 BlueHDi 130 KM i automatem EAT8. Ceny zaczynają się od 148 000 zł za wersje Performance Line i Pallas w Krakowie. Redakcja informuje, że w teście średnie spalanie wyniosło 5,7 l/100 km. Mierzący 4,6 m długości DS 7 ma bagażnik o pojemności 555 litrów i może służyć jako główny samochód rodzinny.

  • Ciemne ekrany i czarne kamery. To one napędzają akcje serwisowe

    Ciemne ekrany i czarne kamery. To one napędzają akcje serwisowe

    Jeszcze kilkanaście lat temu awaria ekranu oznaczała najwyżej ciszę w radiu. Dziś jeden błąd oprogramowania potrafi odebrać kierowcy obraz z kamery cofania, wskazania prędkościomierza i część ostrzeżeń. Dlatego wyświetlacze stały się jednym z najważniejszych tematów w akcjach serwisowych. Skalę problemu pokazują dane ze Stanów Zjednoczonych.

    Około 30 kampanii, 3,8 mln aut

    Według danych przywoływanych przez Motor1 w sierpniu 2026 roku w USA około 30 aktywnych akcji serwisowych dotyczy wyłącznie wyświetlaczy. Łącznie obejmują około 3,8 mln pojazdów, a zakres usterek rozciąga się od niedziałających kamer cofania po ekrany, które całkowicie gasną.

    Najczęściej powtarza się problem z obrazem z kamery cofania. Nie zawsze winny jest sam czujnik: źródłem bywa oprogramowanie odpowiadające za komunikację między kamerą, jednostką multimedialną, ekranem i resztą systemów. Jeden błąd w kodzie może objąć miliony aut, podczas gdy klasyczna wada mechaniczna zwykle dotyczy konkretnej partii podzespołów.

    Ford, Honda i General Motors: kamera cofania

    Dobrym przykładem skali jest Ford. Spośród niemal 12 mln pojazdów objętych przez tę markę akcjami w USA w 2026 roku nieco ponad 2 mln dotyczyło problemów z obrazem kamery cofania. Dwie kampanie ogłoszone 3 marca obejmowały odpowiednio 889 950 i 849 310 samochodów, w tym Fordy Bronco, Escape, Edge i Explorer oraz Lincolny Aviator i Corsair. Usterka mogła powodować nieprawidłowy obraz albo całkowity jego brak.

    Honda przeprowadziła akcję dla 325 588 pojazdów z powodu możliwego niewyświetlania obrazu kamery, a General Motors dla 276 879 aut, w których obraz mógł być zniekształcony lub czarny. Lamborghini wezwało do serwisu siedem aut z podobnym problemem.

    Nie tylko kamera: gasnące zegary

    Usterki dotyczą też cyfrowych zestawów wskaźników. Hyundai objął akcją 96 310 SUV-ów, w których wyświetlacz mógł zgasnąć podczas jazdy. U Genesis problem dotyczył 83 877 aut, a Nissan wezwał 51 589 pojazdów.

    Gdy klasyczne zegary zastępuje ekran, jego wyłączenie oznacza utratę informacji, które wcześniej dawały fizyczne wskaźniki i kontrolki.

    Toyota Camry: od czarnego ekranu do kierunkowskazów

    Najnowszy przykład pokazuje, jak daleko sięga integracja. Toyota ogłosiła 6 sierpnia 2026 roku w Kanadzie akcję dla około 11 159 egzemplarzy Camry z lat modelowych 2025–2026. Przyczyną jest 7-calowy wyświetlacz zestawu wskaźników, który może pozostać czarny podczas uruchamiania auta. Toyota informuje, że usterka może dezaktywować kierunkowskazy i światła awaryjne oraz część sygnałów ostrzegawczych, w tym przypomnienie o kluczyku i niezapiętych pasach. W określonych sytuacjach zwiększa to ryzyko kolizji lub obrażeń.

    Naprawa to aktualizacja oprogramowania w dealerskiej sieci, bez wymiany mechanicznego podzespołu. Właściciele objęci kanadyjską akcją mają zostać powiadomieni do początku października 2026 roku.

    Europa też wzywa do aktualizacji

    Podobne kampanie widać również w Europie. Zarejestrowana w niemieckim Federalnym Urzędzie ds. Ruchu Drogowego (KBA) akcja Hyundaia obejmuje 36 316 pojazdów wyprodukowanych między 30 czerwca a 14 listopada 2025 roku. Chodzi o modele Grandeur, Kona, Ioniq 5, Ioniq 6, Ioniq 9, Palisade, Santa Fe, Sonata i Tucson. Błąd w oprogramowaniu odpowiedzialnym za komunikację między cyfrowym zestawem wskaźników a Head-Up Display może powodować sporadyczny restart, chwilowy czarny ekran lub opóźnione wyświetlanie informacji. W Europie naprawa ma być wykonana w autoryzowanych serwisach, a nie zdalnie.

    Audi z kolei w USA – według ustaleń NHTSA – wezwało ponad 44 tysiące aut z rocznika 2021. Cyfrowy wyświetlacz mógł nagle przestać działać, zabierając kierowcy m.in. prędkość. Producent zebrał 2 285 zgłoszeń klientów. Mimo sprzętowego podłoża usterki naprawa polega na aktualizacji oprogramowania, a nie wymianie kabla.

    Stellantis prowadzi kampanię dla Citroëna, Fiata, Opla i Peugeota. Z Citroëna objęte są nią Berlingo, Jumpy i Spacetourer, z Fiata – Doblo, Ulysse i Scudo. Z Opla chodzi o Combę, Zafirę i Vivaro, a z Peugeota o Rifter, Partnera, Travellera i Experta. W części egzemplarzy ekran centralny potrafi zostać czarny, znikają podstawowe informacje, zdarzają się też awarie radia. Aktualizacja ma zająć mniej niż godzinę.

    Wspólny mianownik tych kampanii? Coraz więcej systemów zależy od ekranów i kodu. Część producentów może usuwać takie wady zdalnie, ale standaryzacja kodu sprawia, że jeden błąd trafia do setek tysięcy albo milionów pojazdów.

  • A2 jeszcze droższa od września. 123 zł za 150 km, ale jest trik na niższą stawkę

    A2 jeszcze droższa od września. 123 zł za 150 km, ale jest trik na niższą stawkę

    Kierowcy pokonujący koncesyjny odcinek autostrady A2 między Nowym Tomyślem a Koninem muszą szykować się na kolejną podwyżkę. Od 11 września 2026 roku standardowa opłata za przejazd samochodem osobowym wzrośnie do 41 zł za każdy z trzech około 50‑kilometrowych odcinków. Oznacza to, że cała 150‑kilometrowa trasa w jedną stronę będzie kosztować aż 123 zł, a podróż w obie strony – 246 zł. To już druga zmiana cennika w tym roku – w marcu stawka dla samochodów osobowych wzrosła o 3 zł za odcinek, dochodząc do 40 zł, a teraz dochodzi kolejna złotówka.

    Standardowy cennik – nie tylko osobówki

    Nowe stawki obowiązują wszystkie kategorie pojazdów. Motocykliści zapłacą 21 zł za odcinek, kierowcy aut osobowych – 41 zł, pojazdy kategorii 2 (m.in. samochody z przyczepą) – 71 zł, kategorii 3 – 108 zł, kategorii 4 – 165 zł, a pojazdy ponadnormatywne – 410 zł. Wszystkie kwoty zawierają 23% VAT i dotyczą jednego 50‑kilometrowego fragmentu.

    Videotolling ratuje portfel – 39 zł zamiast 41 zł

    Autostrada Wielkopolska wprowadza jednak preferencyjne stawki dla kierowców korzystających z videotollingu, czyli elektronicznego systemu poboru opłat opartego na automatycznym odczycie tablic rejestracyjnych. Na punktach poboru opłat w Nagradowicach i Lądku (odcinek między Poznaniem a Koninem) samochód osobowy przejedzie 50 km za 39 zł – o 2 zł mniej niż przy tradycyjnej płatności. Rabaty obejmują też inne kategorie: motocykle za 20 zł (o 1 zł mniej), kategoria 2 za 67 zł (oszczędność 4 zł), kategoria 3 za 105 zł (oszczędność 3 zł), kategoria 4 za 160 zł (oszczędność 5 zł). Pojazdy ponadnormatywne nie skorzystają z preferencyjnej stawki.

    Jak działa videotolling i jak z niego skorzystać?

    System nie wymaga montowania dodatkowego urządzenia w samochodzie. Wystarczy wcześniej zarejestrować pojazd w obsługiwanej aplikacji – np. Autopay lub wybranej aplikacji bankowej. Na odpowiednio oznaczonym pasie kamera odczytuje numer rejestracyjny, a opłata pobierana jest automatycznie, bez potrzeby wyciągania karty czy gotówki. Obecnie rozwiązanie działa tylko na fragmencie trasy między Poznaniem a Koninem. Zarządca informuje, że do systemu można dołączyć za pośrednictwem aplikacji Autopay oraz bankowości mobilnej wybranych banków.

    Ile realnie można zaoszczędzić?

    Osoba jadąca z Nowego Tomyśla do Konina (trzy odcinki płatne) może zapłacić 41 zł na pierwszym, zachodnim odcinku (gdzie videotolling jeszcze nie działa), a na dwóch kolejnych – już po 39 zł dzięki systemowi. Łączny koszt wyniesie wtedy 119 zł zamiast 123 zł, czyli oszczędność 4 zł w jedną stronę. W podróż powrotną oszczędność będzie taka sama, więc łączny rachunek za trasę w obie strony wyniesie 238 zł zamiast 246 zł. Warto podkreślić, że stawka 39 zł w videotollingu jest niższa od dzisiejszej standardowej opłaty wynoszącej 40 zł, co oznacza, że mimo oficjalnej podwyżki kierowcy korzystający z elektronicznego poboru opłat na odcinku Poznań–Konin zapłacą mniej niż obecnie.

    Plany na przyszłość

    Autostrada Wielkopolska zapowiada, że do końca 2026 roku videotolling ma objąć cały koncesyjny odcinek A2 od Świecka do Konina. Oznaczałoby to rozszerzenie zniżek na zachodnią część trasy, co dla kierowców podróżujących na całej długości odcinka koncesyjnego oznaczałoby możliwość płacenia niższych stawek na wszystkich bramkach. Według danych zarządcy, w minionej dekadzie spółka przeznaczyła na utrzymanie i modernizację koncesyjnego odcinka łącznie około miliarda złotych. Jak podaje zarządca, nakłady te dotyczą utrzymania drogi i rozwoju nowych udogodnień dla użytkowników.

    Podsumowanie nowych stawek od 11 września

    Podsumowując, od 11 września 2026 r. na koncesyjnym odcinku A2 między Nowym Tomyślem a Koninem obowiązywać będą następujące stawki za 50‑kilometrowy odcinek:

    | Kategoria pojazdu | Standardowa opłata | Opłata videotolling (tam gdzie dostępny) |
    |—|—|—|
    | Motocykle | 21 zł | 20 zł |
    | Samochody osobowe | 41 zł | 39 zł |
    | Kategoria 2 | 71 zł | 67 zł |
    | Kategoria 3 | 108 zł | 105 zł |
    | Kategoria 4 | 165 zł | 160 zł |
    | Ponadnormatywne | 410 zł | brak rabatu |

    Wszystkie ceny zawierają 23% VAT.

  • Dacia Sandero Stepway – praktyczna, ale z kaprysami. Uważaj na „chlupiące” drzwi i fałszywe alarmy

    Dacia Sandero Stepway – praktyczna, ale z kaprysami. Uważaj na „chlupiące” drzwi i fałszywe alarmy

    Dacia Sandero Stepway od lat cieszy się w Polsce popularnością jako rozsądny kompromis między hatchbackiem a SUV-em. Oferuje nieco większy prześwit, przyzwoitą przestrzeń bagażową i – w lepiej wyposażonych wersjach – całkiem nowoczesne udogodnienia. Producent stawia na prostotę i atrakcyjną cenę, ale jak każdy budżetowy model, ma też swoje słabsze strony. Z dwóch ostatnich doniesień od użytkowników wyłaniają się konkretne mankamenty, na które warto zwrócić uwagę przed zakupem lub podczas codziennej eksploatacji.

    „Chlupanie” w drzwiach – woda po deszczu i myjni

    Jeden z opisywanych przypadków dotyczy drugiej generacji Sandero Stepway. Podczas jazdy w charakterze pasażerki słychać było wyraźne chlupanie przy zamykaniu drzwi. Okazało się, że po intensywnych opadach deszczu lub wizycie w myjni do wnętrza drzwi przedostała się woda. Najprawdopodobniej przyczyną była nieszczelność przy szybie – mogło dojść do uszkodzenia lub zużycia uszczelki. Na szczęście nagromadzoną wodę da się łatwo wypuścić, ale sam fakt, że drzwi zamieniają się w „zbiornik”, rodzi pytania o długofalowe skutki, zwłaszcza ryzyko korozji.

    To nie jedyny problem natury elektronicznej. Użytkownicy Sandero Stepway, a także modelu Jogger, zgłaszają samoczynne zapalanie się kontrolek ostrzegawczych bez wyraźnej przyczyny. W niektórych egzemplarzach kontrolka świeci się stale, a wizyty w warsztatach nie przynoszą rozwiązania. To typowe dla współczesnych aut budżetowych, ale może być uciążliwe.

    Niespodzianka z systemem wykrywania zmęczenia

    W nowej Dacii Sandero Stepway z napędem Eco-G 120 auto redaktorka francuskie.pl doświadczyła innej niespodzianki. Zaraz po uruchomieniu silnika na wyświetlaczu pojawił się komunikat „Alarm zmęczenia sprawdź”, mimo że była wypoczęta. Przyczyną okazały się… okulary przeciwsłoneczne.

    Od 7 lipca 2026 roku obowiązkowym wyposażeniem wszystkich samochodów rejestrowanych w Unii Europejskiej jest system ostrzegania o zmęczeniu i rozproszeniu uwagi kierowcy. W Sandero kamera umieszczona na przednim słupku analizuje mimikę twarzy kierowcy. Jak wyjaśnia instrukcja obsługi auta:

    „za objaw dekoncentracji uznawana jest sytuacja, że kierowca nie patrzy na drogę przez około trzy sekundy lub powtarza ten sam ruch kilka razy z rzędu”.

    System nie zadziałał prawidłowo właśnie przez ciemne okulary – kamera nie mogła śledzić ruchu powiek i spojrzenia. Podobny efekt może wystąpić, gdy kamera jest zabrudzona, część twarzy zasłonięta lub głowa kierowcy znajduje się zbyt nisko. Co ciekawe, celowe przysłonięcie kamery dłonią nie wywołało reakcji – komunikat pojawiał się dopiero po założeniu okularów.

    My Safety – szybkie wyłączenie, gdy elektronika przeszkadza

    Dla wielu kierowców dodatkowe dźwięki i powiadomienia bywają irytujące. Dacia przewidziała jednak prosty sposób na odzyskanie spokoju. Wystarczy dwukrotnie kliknąć przycisk My Safety umieszczony po lewej stronie kierownicy. Dezaktywuje to wcześniej spersonalizowane systemy asystujące – bez zagłębiania się w menu dotykowego ekranu. Warto pamiętać, że wszystkie obowiązkowe zabezpieczenia włączają się ponownie przy każdym uruchomieniu samochodu, więc ustawienia trzeba resetować za każdym razem.

    Podsumowanie

    Dacia Sandero Stepway wciąż pozostaje praktycznym i ekonomicznym wyborem. Jej prosta konstrukcja i atrakcyjna cena przyciągają wielu kierowców. Niemniej, jak pokazują zgłaszane przypadki, warto dokładnie sprawdzić szczelność drzwi i przygotować się na ewentualne zabawy z elektroniką – także tą najnowszą, która czasem reaguje na rzeczy tak niegroźne jak okulary przeciwsłoneczne. Świadomy nabywca uniknie niepotrzebnych nerwów.

  • 0% u Citroëna i Peugeota, 12–13% u Renault i Dacii. Ile naprawdę kosztuje finansowanie nowego auta?

    0% u Citroëna i Peugeota, 12–13% u Renault i Dacii. Ile naprawdę kosztuje finansowanie nowego auta?

    Kupno nowego auta to dziś również wybór sposobu finansowania. Cena tego samego pojazdu potrafi różnić się o tysiące złotych w zależności od tego, czy płacimy gotówką, korzystamy z kredytu, czy wybieramy najem. Widać to w porównaniu Francuskie.pl obejmującym Citroëna, Peugeota, Renault i Dacię oraz w analizie konkretnej oferty Dacii Sandero.

    Sandero: gotówka czy kredyt

    Francuskie.pl sprawdziło nową Dacię Sandero Expression 1.2 Eco-G 120 KM z LPG, oferowaną w sierpniu 2026 r. przez dealera Karlik z Poznania. Cena katalogowa to 68 700 zł brutto. Za gotówkę klient indywidualny zapłaci 67 650 zł, a z Kredytem Niska Rata 62 790 zł – czyli o 4 860 zł mniej. Firma kupująca za gotówkę wyda 65 600 zł, a przy leasingu lub najmie 61 990 zł, czyli o 3 610 zł mniej. Dacia podaje, że korzyść z finansowania Mobilize Financial Services może sięgać 7% ceny. Za rabatem stoi wieloletnia relacja: odsetki, prowizje, ubezpieczenia, pakiety serwisowe i GAP, a w najmie także samochód wracający po latach do finansującego.

    0% w Citroënie i Peugeocie

    Citroën i Peugeot należą do Stellantis. W przykładzie Citroëna auto za 100 000 zł wymaga 60 000 zł wpłaty; pozostałe 40 000 zł klient spłaca w 24 ratach po 1 666,66 zł, więc RRSO wynosi 0%, bez opłaty przygotowawczej i opłaty za zarządzanie. Peugeot oferuje Pożyczkę Prawdziwe 0% – finansowanie 40% ceny na 24 albo 36 miesięcy, ale wymaga co najmniej 60% wpłaty. Przy aucie za 120 000 zł trzeba wyłożyć 72 000 zł. Bez takiej gotówki można wybrać Pożyczkę Komfort: wpłata od 10%, okres 12–84 miesięcy, oprocentowanie nominalne 2,99–9,45%. To jednak nie to samo co RRSO, bo całkowity koszt obejmuje też prowizje i ubezpieczenia.

    Renault i Dacia: niska rata, wysoka rata końcowa

    Renault i Dacia korzystają z Mobilize Financial Services. Oferują kredyt standardowy z wpłatą od 0% i Kredyt Niska Rata (Easy Box / Smart Start) na 25, 37, 49 albo 61 miesięcy. Niższe raty są okupione wysoką ratą balonową. Publikowane przykłady Renault pokazują RRSO około 12%: Captur 12,35%, Symbioz 12,91%. U Dacii to 12–13%. W przykładzie Sandero oprocentowanie nominalne to 9,24%, RRSO 12,91%, umowa trwa 61 miesięcy. Kwota kredytu przed kosztami to 52 075,23 zł, całkowita kwota do zapłaty 78 251,60 zł. Odsetki to 20 844,79 zł, prowizja 2 000 zł, ubezpieczenie kredytobiorcy 3 331,57 zł, czyli łącznie około 26 176 zł; opcjonalny pakiet Easy Service kosztuje 4 599 zł.

    Najem: raty i limity kilometrów

    Citroën i Peugeot oferują abonament SimplyDrive na 24–60 miesięcy, z wpłatą 0–30% i indywidualnym przebiegiem. Flex pozwala zakończyć umowę po 13 miesiącach. Najem Renault i Dacii prowadzi Mobilize Financial Services; Renault podaje okresy 24, 36, 48 albo 60 miesięcy, Dacia 24, 36 i 48. Renault pakiet Najem Serwis Plus obejmuje przeglądy, części eksploatacyjne, Assistance i samochód zastępczy.

    Przykłady pokazują, że rata to nie wszystko: Peugeot 208 kosztuje 750 zł netto miesięcznie (36 mies., 10% wpłaty, 10 000 km rocznie), a Dacia Sandero 840 zł netto (36 mies., 60 000 km, 10,41% wpłaty). Inne limity przebiegu sprawiają, że ofert nie da się porównywać wprost.

    Skąd bierze się rabat?

    Mobilize Financial Services w pierwszej połowie 2026 r. miało średnio 61,8 mld euro pracujących aktywów i 703 mln euro zysku przed opodatkowaniem, co daje około 2,3% rocznie. Przy pięcioletnim kredycie na Sandero wynik finansowy można szacować na około 5 000 zł przed opodatkowaniem – podobnie jak rabat 4 860 zł. Porównanie Francuskie.pl powstało na podstawie informacji dostępnych 2 sierpnia 2026 r. na polskich stronach producentów; ostateczne warunki zależą od modelu, ceny po rabacie, zdolności kredytowej, wpłaty i usług dołączonych do umowy.

  • Dacia Sandero i Stepway z hybrydą 155 KM. Ceny startują poniżej 85 000 zł

    Dacia Sandero i Stepway z hybrydą 155 KM. Ceny startują poniżej 85 000 zł

    Dacia właśnie rozszerzyła ofertę swoich bestsellerowych modeli Sandero i Sandero Stepway o pełny napęd hybrydowy. Od teraz klienci w Polsce mogą zamówić te auta z jednostką 1.8 Full Hybrid 155, co czyni je jednymi z najtańszych aut z takim układem na rynku. Ceny zaczynają się od 84 600 zł za standardowe Sandero i 90 700 zł za podwyższone Sandero Stepway.

    Co kryje się pod maską hybrydy?

    Układ hybrid 155 nie jest nowością w gamie rumuńskiego producenta. Wcześniej zadebiutował w modelach Duster, Bigster i Jogger. Teraz trafił do najmniejszego modela w ofercie. Sercem napędu jest 4-cylindrowy silnik benzynowy o pojemności 1.8 litra i mocy 109 KM. Współpracuje on z dwoma silnikami elektrycznymi – jednym o mocy 49 KM napędzającym koła oraz drugim, pełniącym funkcję wysokonapięciowego rozrusznika-alternatora.

    Energia magazynowana jest w akumulatorze trakcyjnym o pojemności 1,4 kWh. Całością zarządza zelektryfikowana, automatyczna skrzynia biegów o nietypowej konstrukcji. Ma ona cztery przełożenia dla silnika spalinowego i dwa dla elektrycznego, co było możliwe dzięki wyeliminowaniu klasycznego sprzęgła. Dacia podaje, że rzeczywista moc systemowa układu wynosi około 157–158 KM, co tłumaczy handlową nazwę „155”.

    Oszczędność przede wszystkim w mieście

    Producent deklaruje, że w warunkach miejskich samochód może poruszać się w trybie w pełni elektrycznym nawet przez 80% czasu jazdy. Ruszanie z miejsca zawsze odbywa się bez udziału silnika spalinowego, a system hamowania rekuperacyjnego skutecznie odzyskuje energię. Według danych homologacyjnych średnie spalanie Sandero Hybrid 155 wynosi 4,2 l/100 km, a dla wersji Stepway – 4,4 l/100 km. Emisja CO₂ to odpowiednio 96 i 100 g/km.

    Dacia twierdzi, że w porównaniu z analogiczną wersją benzynową zużycie paliwa może być nawet o 40% niższe. Co ważne, hybryda nie wymaga ładowania z gniazdka – akumulator ładuje się podczas hamowania oraz pracując na silniku spalinowym.

    Ile kosztuje hybrydowe Sandero w Polsce?

    Cennik nowej hybrydy prezentuje się następująco:

    • Sandero Hybrid 155 Expression – 84 600 zł
    • Sandero Hybrid 155 Journey – 90 200 zł
    • Sandero Stepway Hybrid 155 Expression – 90 700 zł
    • Sandero Stepway Hybrid 155 Extreme – 96 800 zł

    Dla porównania, Sandero Expression z instalacją LPG (Eco-G 120) i automatyczną skrzynią kosztuje 74 900 zł, co oznacza, że dopłata do pełnej hybrydy wynosi 9700 zł. Podstawowy Stepway z silnikiem TCe 110 lub Eco-G 120 to wydatek 71 700 zł. Mimo wyższej ceny, hybrydowe Sandero wciąż pozostaje poniżej psychologicznej granicy 100 000 zł, co jest rzadkością w segmencie aut z pełnym napędem hybrydowym.

    Rosnąca popularność elektryfikacji

    Wprowadzenie hybrydy do Sandero i Stepwaya to odpowiedź na wyraźny trend rynkowy. Jak podaje producent, zelektryfikowane modele (HEV i MHEV) stanowiły w 2025 roku ponad jedną czwartą sprzedaży marki, co oznacza dwukrotny wzrost w porównaniu z rokiem poprzednim. W przypadku modeli Duster, Jogger i Bigster udział napędów hybrydowych sięga już niemal 58%.

    Sandero nadal królem sprzedaży

    Sandero pozostaje absolutnym bestsellerem. W 2025 roku model był numerem 1 w Europie we wszystkich kanałach sprzedaży, i to drugi rok z rzędu. Od 2017 roku jest to najchętniej kupowany samochód przez klientów indywidualnych na Starym Kontynencie. W Polsce Sandero plasuje się jako drugi najpopularniejszy model w ofercie Dacii. Od momentu debiutu w 2008 roku we Francji sprzedano blisko milion egzemplarzy tego modelu.

    Nowy napęd hybrid 155 jest dostępny w wersjach wyposażenia Expression i Journey dla Sandero oraz Expression i Extreme dla Sandero Stepway. Tym samym Dacia umacnia swoją pozycję dostawcy najtańszych samochodów hybrydowych na rynku, jednocześnie odpowiadając na rosnące zapotrzebowanie na oszczędne i ekologiczne napędy.

  • Fotoradary bez taryfy ulgowej: mniejsza tolerancja i opłata do 7500 zł

    Fotoradary bez taryfy ulgowej: mniejsza tolerancja i opłata do 7500 zł

    Ministerstwo Infrastruktury chce gruntownie zmienić sposób rozliczania wykroczeń rejestrowanych przez fotoradary, odcinkowe pomiary prędkości i kamery. Projekt nowelizacji prawa o ruchu drogowym trafił do konsultacji publicznych. Zakłada mniejszą korektę pomiaru, opłaty administracyjne sięgające 7500 zł i nowy rejestr dla pojazdów zarejestrowanych za granicą.

    Mniejsza tolerancja pomiaru

    Dziś przy obsłudze naruszeń od prędkości zmierzonej przez urządzenie odejmuje się 10 km/h. W projekcie zapisano korektę 5 km/h na zwykłych drogach oraz 6 km/h na autostradach i drogach ekspresowych. Przykładowo: przy ograniczeniu do 50 km/h urządzenie wskazujące 56 km/h oznaczałoby po odjęciu korekty przekroczenie dopuszczalnej prędkości. Według obecnie stosowanych zasad taki przypadek zwykle nie kończy się mandatem.

    Zawiadomienie zamiast wzywania do wskazania kierowcy

    Projekt wprowadza zawiadomienie o zarejestrowaniu naruszenia kierowane do właściciela lub użytkownika pojazdu ujawnionego w Centralnej Ewidencji Pojazdów. Do dokumentu ma być dołączony formularz, przez który faktyczny kierowca może przyjąć mandat albo odmówić jego przyjęcia. Dotychczasowy tryb wzywania właściciela do wskazania, komu powierzył auto, ma zostać zastąpiony nowym mechanizmem.

    Jeżeli w ciągu 30 dni sprawa nie zostanie rozwiązana, z mocy prawa ma być nakładana opłata administracyjna – kilkukrotnie wyższa niż zwykły mandat, ale bez punktów karnych. Opłatę można zmniejszyć o 20 proc., jeśli zostanie uregulowana przed upływem 30 dni od doręczenia zawiadomienia. Po terminie ma pojawić się upomnienie, a następnie egzekucja administracyjna.

    Opłaty: od 1500 zł do 7500 zł

    W założeniach przewidziano m.in. 1500 zł za przekroczenie prędkości do 30 km/h oraz 7500 zł przy przekroczeniu o ponad 71 km/h. Za niezastosowanie się do sygnalizacji świetlnej opłata ma wynosić 3000 zł, a za przejazd na czerwonym świetle na przejeździe kolejowym – 6000 zł. Szczegółowe zestawienie podane przez Onet obejmuje też 2400 zł dla przekroczenia 31–40 km/h, 3000 zł dla 41–50 km/h, 4500 zł dla 51–60 km/h i 6000 zł dla 61–70 km/h.

    Kiedy można uniknąć opłaty

    Projekt przewiduje trzy sytuacje, w których właściciel lub użytkownik może uwolnić się od odpowiedzialności: gdy w chwili naruszenia nie był już właścicielem ani posiadaczem pojazdu, gdy auto wcześniej skradziono albo gdy kierujący działał w stanie wyższej konieczności. Okoliczności trzeba będzie udowodnić.

    Portal Onet zwraca jednak uwagę na możliwą lukę. Opłatę administracyjną zapłacą przede wszystkim ci, którzy w ogóle nie odpowiedzą na zawiadomienie. Jeśli kierowca odeśle odmowę przyjęcia mandatu i wskaże zmyślonego użytkownika auta, służby mogą mieć podobny problem jak dziś.

    Leasing i auta z zagranicy

    Zmiany obejmą też samochody leasingowane i wynajmowane długoterminowo. Firmy prowadzące taką działalność będą musiały przekazywać do Centralnej Ewidencji Pojazdów dane użytkownika, jeśli umowa trwa ponad 30 dni. Termin to 30 dni od zawarcia umowy, a informacja o zmianie lub zakończeniu umowy ma trafiać do ewidencji w ciągu 14 dni. Dzięki temu zawiadomienie o naruszeniu będzie szło bezpośrednio do użytkownika, a nie najpierw do leasingodawcy.

    W Centralnej Ewidencji Pojazdów ma też powstać Centralny Rejestr Naruszeń dla pojazdów zarejestrowanych poza Polską – zarówno z Unii Europejskiej, jak i z krajów trzecich. Rejestr mają sprawdzać podczas kontroli Policja, Inspekcja Transportu Drogowego, Straż Graniczna i Służba Celno-Skarbowa. Kierujący zagranicznym autem będzie mógł zapłacić za naruszenia. Gdy tego nie zrobi, pojazd może zostać usunięty na parking strzeżony, a przy kontroli granicznej możliwe będzie uniemożliwienie wjazdu lub wyjazdu z Polski.

    Co dalej?

    Na razie nowe zasady to projekt skierowany do konsultacji publicznych, a nie obowiązujące prawo. Jeśli ustawa przejdzie cały proces legislacyjny w zakładanym kształcie, przepisy mają zacząć obowiązywać 1 stycznia 2028 r.