Użytkownik samochodu elektrycznego, który 7 lipca próbował skorzystać z ładowarki GreenWay w Ostródzie, do dziś nie odzyskał 500 zł zablokowanych na karcie płatniczej. Mimo że żadna z trzech prób płatności kartą nie doprowadziła do uruchomienia ładowania, środki zostały zamrożone, a koncern i bank obarczają się nawzajem odpowiedzialnością.
Trzy próby, trzy blokady
Do zdarzenia doszło około godziny 23:00 przy stacji w Ostródzie. Kierowca próbował zapłacić kartą za ładowanie jednorazowe. System jednak zgłosił błąd – sesja nie rozpoczęła się prawidłowo. Ostatecznie samochód udało się naładować dopiero po uruchomieniu procesu przez aplikację. Po trzech nieudanych próbach płatności na karcie powstały trzy blokady po 250 zł każda. Jedną z nich zwrócono od razu, dwie pozostały. Łącznie oznacza to 500 zł niedostępnych środków.
GreenWay w swoim FAQ wyjaśnia, że przy ładowaniu jednorazowym tymczasowo blokowane jest 100 zł. W opisywanej sytuacji blokada była jednak wyższa. W odpowiedzi na zgłoszenie z 9 lipca Centrum Wsparcia GreenWay poinformowało, że operator niezwłocznie wysyła do banku dyspozycję zwolnienia blokady po nieudanej sesji, a dalsze opóźnienie zależy od banku wydającego kartę, które może potrwać nawet do miesiąca.
Kto nie odblokował pieniędzy?
Po tym, jak 9 lipca środki nadal były zablokowane, kierowca ponownie skontaktował się z GreenWay. Operator poprosił wtedy o podanie daty, przybliżonej godziny ładowania, lokalizacji stacji, numeru złącza oraz czterech ostatnich cyfr karty, aby móc sprawdzić status transakcji.
Problem w tym, że gdy kierowca sprawdził sytuację w swoim banku, usłyszał zupełnie inną wersję. Bank poinformował, że nie otrzymał od GreenWay dyspozycji zwolnienia środków, co tłumaczyło utrzymującą się blokadę.
„Podczas uruchamiania ładowania jednorazowego na karcie płatniczej zostaje zablokowana określona kwota. Jeśli sesja ładowania nie zakończyła się powodzeniem, niezwłocznie wysyłamy do banku dyspozycję zwolnienia blokady środków.” – podało Centrum Wsparcia GreenWay w odpowiedzi na zgłoszenie.
Nie wiadomo, na którym etapie doszło do błędu: po stronie systemu operatora, operatora płatności, organizacji kartowej czy banku.
Standardowy mechanizm, niestandardowa obsługa
Zastosowany mechanizm preautoryzacji jest standardem w wielu usługach, gdzie ostateczna kwota nie jest znana w chwili rozpoczęcia transakcji. Problem pojawia się w momencie, gdy usługa nie zostaje uruchomiona, a środki pozostają zamrożone. Prawo wprost reguluje tę kwestię: dostawca płatnika ma uwolnić zablokowane środki niezwłocznie po otrzymaniu zlecenia płatniczego oraz informacji o określonej kwocie transakcji.
Z punktu widzenia kierowcy sytuacja jest trudna do zaakceptowania. 500 zł to pieniądze, które mogą być potrzebne na kolejne ładowanie, paliwo, nocleg czy inne bieżące wydatki. GreenWay, według relacji pokrzywdzonego, nie ma żadnego zabezpieczenia na wypadek takiego błędu.
Apel o przejrzystość
Dziennikarz prowadzący sprawę oczekuje od GreenWay precyzyjnego wskazania, czy dyspozycje zwolnienia obu blokad rzeczywiście zostały wysłane, a jeśli tak – kiedy dokładnie to nastąpiło. Operator do momentu publikacji artykułu w serwisie Francuskie.pl nie ustosunkował się do sytuacji.
Po publikacji artykułu GreenWay poprosił o przesłanie potwierdzenia, że blokada jest nadal aktywna – mimo że wcześniejsze wiadomości od kierowcy zawierały już te informacje. Sprawa pozostaje nierozstrzygnięta.









