Nowa procedura dla aut spoza UE
Ministerstwo Infrastruktury szykuje dodatkową procedurę dla kierowców sprowadzających używane auta spoza Unii Europejskiej. W projekcie oznaczonym UC95 resort zakłada, że zanim taki pojazd trafi do rejestracji w Polsce, będzie musiał przejść krajową procedurę indywidualnego dopuszczenia do ruchu. Opis przedsięwzięcia został zaktualizowany 1 lipca 2026 r. i wprost wskazuje na wątpliwości urzędów dotyczące dokumentów wymaganych przy pierwszej rejestracji.
Chodzi przede wszystkim o używane samochody sprowadzane m.in. z USA, Kanady i Japonii. W nowych przepisach właściciel miałby występować do uprawnionego diagnosty w stacji kontroli pojazdów o świadectwo krajowego indywidualnego dopuszczenia używanego pojazdu. Diagnosta sprawdzałby dokumentację dotyczącą emisji zanieczyszczeń i przeprowadzał badanie techniczne. Jeśli dokumentów zabraknie albo nie pozwolą potwierdzić spełnienia wymagań, kierowca mógłby zlecić dodatkowe badania służbie technicznej wyznaczonej przez dyrektora Transportowego Dozoru Technicznego.
Co sprawdzi diagnosta?
Zakres kontroli zależałby od rodzaju pojazdu. Przy autach elektrycznych, wodorowych i z instalacjami gazowymi diagnosta weryfikowałby także homologacje wyposażenia. Projekt przewiduje ponadto uznawanie krajowych dopuszczeń indywidualnych wydanych w innych państwach UE — resort zakłada porównanie wymagań, na których oparto taki dokument, z wymaganiami krajowymi.
Według opublikowanych analiz projektu przepisy rozróżnią pojazdy nowe od używanych. Do ścieżki dla pojazdów uznawanych za nowe mają trafiać auta, których pierwsza rejestracja poza UE nastąpiła nie później niż 12 miesięcy temu albo których przebieg nie przekroczył 10 tys. km. W ich przypadku świadectwo wydawałby dyrektor TDT po badaniach wykonanych przez służbę techniczną. Pozostałe używane auta spoza UE — w tym większość samochodów z USA, Kanady, Chin czy Japonii — obsługiwałby uprawniony diagnosta na stacji kontroli pojazdów.
Ile będzie kosztować?
Na razie nie ma oficjalnego cennika. Podczas konsultacji w grudniu 2025 r. Ministerstwo Infrastruktury szacowało, że badanie na SKP — z weryfikacją dokumentów, badaniem technicznym i wydaniem dokumentów — to łącznie ok. 1 tys. zł. Gdy diagnosta skieruje auto do służby technicznej, koszty mogą być znacznie wyższe. Szacunki mówią o ok. 5–6 tys. zł za badanie asymetrii świateł i do 213 proc. przeciętnego wynagrodzenia za badanie emisji zanieczyszczeń. Przy przeciętnym wynagrodzeniu ok. 7 tys. zł daje to ok. 14,9 tys. zł.
Portal eurodiagnosta.pl, opisując projekt, podaje jeszcze inne wyliczenie: minimalny koszt procedury dla auta spoza UE to ok. 16 tys. zł, na który składają się opłaty SKP, opłaty TDT i badanie emisji w służbie technicznej. Ostateczne stawki i tak mają zależeć od uchwalonych przepisów oraz regulacji wykonawczych.
To nie zakaz importu
Projekt nie wprowadza zakazu sprowadzania aut spoza UE. Jego celem jest uporządkowanie zasad i zastąpienie uznaniowości urzędów jedną procedurą. Według stanu na wrzesień 2026 r. UC95 pozostawał jednak projektem: nie został przyjęty przez Radę Ministrów ani skierowany do Sejmu. Termin przyjęcia przesuwano z I na III kwartał 2026 r., a w międzyczasie projekt był opiniowany m.in. przez Komitet do spraw Cyfryzacji.
W tle pozostają realne problemy z importem. Część wydziałów komunikacji przenosiła na samochody osobowe wyrok NSA dotyczący ciągników rolniczych i żądała dokumentów, których dla aut z amerykańskiego rynku praktycznie nie ma. Ministerstwo Infrastruktury odpowiadało, że wyrok dotyczy wyłącznie pojazdów rolniczych. Osobno Związek Dealerów Samochodów ostrzegał przed wielotygodniowym oczekiwaniem na rejestrację, a bywały opisywane przypadki, gdy europejskie ASO nie mogło przeprowadzić akcji serwisowej ogłoszonej tylko na rynku amerykańskim.
Ostateczny zakres obowiązków, wyjątki, opłaty i terminy zastosowania nowych zasad będą zależeć od uchwalonych przepisów. Na razie projekt pozostaje w rządowym procesie legislacyjnym, a jego opis resort zaktualizował 1 lipca 2026 r.









