Francuski wymiar sprawiedliwości właśnie postawił na szachownicy kropkę nad i – Renault stanie przed sądem karnym w Paryżu w sprawie emisji spalin w swoich dieslach. Dla właścicieli aut z silnikiem dCi to sygnał, że afera, która tliła się przez lata, właśnie wchodzi w decydującą fazę.
Chodzi o auta z lat 2009–2017
Postanowienie sędziego śledczego, wydane 24 lipca 2026 roku, a przekazane stronom trzy dni później, kieruje spółkę Renault SAS na ławę oskarżonych. Zarzut dotyczy oszustwa w typie kwalifikowanym, które miało miejsce od 1 września 2009 do 12 stycznia 2017 roku. Obejmuje to silniki Diesla spełniające normy Euro 5 i Euro 6, sprzedawane w tamtym okresie. Sam proces ma dopiero odpowiedzieć na pytania o winę – data rozprawy nie została jeszcze wyznaczona.
Zarzut: kalibracja na test, nie na drogę
Prokuratura twierdzi, że część pojazdów została specjalnie skalibrowana tak, by spełniać normy emisji podczas oficjalnych badań homologacyjnych. W rzeczywistych warunkach drogowych układy oczyszczania spalin, w tym recyrkulacja spalin EGR, miały pracować w bardziej ograniczonym zakresie. Skutek? Rzeczywista emisja tlenków azotu (NOx) była wyższa. Zarzut zakwalifikowano jako kwalifikowane oszustwo ze względu na potencjalne konsekwencje zdrowotne – NOx zwiększa ryzyko chorób układu oddechowego.
Stanowisko Renault: nie było urządzenia wyłączającego
Producent stanowczo zaprzecza oskarżeniom i podkreśla, że jego samochody otrzymywały homologacje zgodnie z przepisami francuskimi i europejskimi. Co ważne, Renault zwraca uwagę, że sędzia przyznał: w pojazdach Renault nie instalowano urządzeń rozpoznających cykl testowy, czyli tak zwanych „defeat devices”, jakie zastosowano w aferze Volkswagena. To jednak nie oznacza końca sprawy. Sędzia uznał, że materiał dowodowy dotyczący kalibracji i granic pracy układów oczyszczania spalin wymaga oceny w procesie.
Renault argumentuje, że ograniczenia w działaniu systemów, takich jak EGR, wynikały z konieczności ochrony silnika i bezpieczeństwa kierowcy. Wskazuje na takie czynniki jak temperatura silnika, temperatura otoczenia, ciśnienie atmosferyczne czy obciążenie jednostki napędowej. To właśnie ta granica – między ochroną jednostki a zbyt szerokim wyłączaniem oczyszczania spalin – będzie przedmiotem sporu w sądzie.
Dziesięć lat śledztwa
Sprawa ma długą historię. W listopadzie 2016 roku francuski urząd ochrony konsumentów DGCCRF przekazał materiały prokuraturze. Formalne śledztwo sądowe otwarto w Paryżu 12 stycznia 2017 roku. W czerwcu 2021 roku Renault SAS zostało objęte postępowaniem jako podejrzane o oszustwo, a sąd nakazał wpłacenie 20 mln euro zabezpieczenia oraz przedstawienie gwarancji bankowej na 60 mln euro na pokrycie ewentualnych odszkodowań. W lipcu 2025 roku prokuratura wystąpiła o skierowanie sprawy do procesu, a rok później sędzia przychylił się do wniosku.
Londyn uniewinnił, Paryż ma inne zdanie
W swojej obronie Renault powołuje się na korzystny dla siebie wyrok brytyjskiego High Court z 10 lipca 2026 roku. Sąd w Londynie oddalił wszystkie zarzuty wobec Renault w sprawie dotyczącej około 1,6 mln właścicieli samochodów. Brytyjski sąd przyjął węższą definicję zakazanego urządzenia – musi ono celowo i niedopuszczalnie zmieniać pracę układu oczyszczania spalin po rozpoznaniu cyklu testowego. Prawnicy kierowców rozważają apelację.
Trzeba jednak pamiętać, że londyńskie postępowanie dotyczyło innych przepisów i innej podstawy prawnej. Francuski sąd karny jest w pełni niezależny w ocenie materiału dowodowego, który dotyczy m.in. wprowadzania klientów w błąd, rzeczywistej emisji NOx i konsekwencji dla zdrowia publicznego.
Renault drugim producentem w sądzie
We francuskiej odsłonie Dieselgate Renault jest drugim producentem, którego sprawa trafiła do sądu karnego. Wcześniej analogiczna decyzja zapadła wobec Volkswagena – wstępne posiedzenie w jego sprawie zaplanowano na grudzień 2026 roku. Prokuratura wystąpiła również o proces dla dawnych spółek Peugeot-Citroën oraz Fiat Chrysler Automobiles, obecnie należących do Stellantis, ale w tych sprawach decyzje sędziów śledczych jeszcze nie zapadły.
Co to oznacza dla właścicieli diesli Renault?
Samo skierowanie sprawy do sądu nie oznacza automatycznego prawa do odszkodowania dla każdego posiadacza diesla Renault. Roszczenia cywilne to osobne zagadnienie, które zależeć będzie od końcowego wyniku procesu, konkretnego samochodu oraz prawa obowiązującego w danym kraju. Pełna lista modeli objętych zarzutem nie została jeszcze opublikowana przez prokuraturę. Właściciele aut z jednostkami dCi powinni zachować ostrożność wobec kancelarii odszkodowawczych publikujących niepotwierdzone listy modeli – sam silnik i znaczek producenta nie wystarczają do przesądzenia, że konkretny egzemplarz został objęty postępowaniem.
Na razie wiemy tyle: rozprawa jeszcze się nie rozpoczęła, ale jej termin nie został wyznaczony. Spółka Renault SAS pozostaje pod kontrolą sądową i musi przestrzegać wcześniej ustalonych warunków.









